U „Ośmiu strażaków”

przez Justyna
2 komentarze

Wszyscy kochają strażaków. Są bohaterscy, odważni i wysportowani. I taka też jest obsługa „Otto Pompieri” (z włoskiego otto – osiem, pompieri – strażacy), restauracji położonej przy placu Bankowym. A skąd o tym wiemy? Przeczytajcie sami.

Lokalizacja

Restauracja mieści się w pięknie wyremontowanej kamiennicy na placu Bankowym. Droga do środka prowadzi przez bardzo wysokie i wąskie drzwi.

Wejście do Otto Pompieri

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż towarzystwa dotrzymywał nam podwójny wózek dziecięcy. Trochę przerażeni szerokością wejścia zastanawialiśmy się już nad rezygnacją z kolacji, kiedy to podszedł do nas kelner i zapytał czy chcielibyśmy wejść do środka. Nieśmiało przytaknęliśmy, a po kilkunastu sekundach  pojawiło się przed nami ogromne krzesło, a na nim Pani manager próbująca ze wszystkich sił dosięgnąć górnego zamka. Cała akcja na szczęście zakończyła się sukcesem. Ogromne drzwi otworzyły się,a my ochoczo ruszyliśmy do środka. 

Wnętrze

Po wejściu czekało nas jeszcze zejście schodami dwa piętra niżej, ale to już na własne życzenie, ponieważ zdecydowaliśmy się na stolik w sali z kącikiem dla dzieci.

Było warto się trochę pomęczyć. Wielka czerwona zjeżdżalnia prowadząca do basenu z piłeczkami, imponująca wystawa mini wozów strażackich oraz tablica do układania klocków lego od razu zachęciły chłopców do zabawy. W pogotowiu czekały też karteczki do rysowania i kolorowanki. Przemiła i zaangażowana animatorka od razu zajęła się dziećmi, więc rodzice mogli spokojnie usiąść przy stoliku i wybrać z menu pozycje, na które mają ochotę.

Stoliki w sali są rozmieszczone relatywnie wąsko (jeśli masz więcej niż jedno dziecko ;)), ale daliśmy radę przejść i rozłożyć wszystkie swoje manatki. Jest też dość mocno klimatyzowana – podczas gdy na dworze panował ponad 30 stopniowy upał,tutaj skusilismy się na założenie bluzy. Dla najmłodszego członka rodziny dostaliśmy krzesełko. Nie było też problemu z przebraniem pieluchy ponieważ toaleta wyposażona jest w przewijak.

Menu

Zainteresowały nas koktajle sezonowe, szczególnie zaskakujący był ten z brokułem. Niestety świeży sok pomarańczowy smakował dość dziwnie – jakby wcale nie był świeży. W dodatku kojarzę ten smak z innej restauracji Pana Jarczyńskiego o nazwie Shipudei Berek.

Zanim dotarły do nas dania, a długo nie musieliśmy na nie czekać, kelner uraczył nas niewielkim „czekadełkiem” J

Insalata verde była bardzo smaczna, chociaż wydaje mi się, że smak podkreśliłby kawałek pieczywa.

Pizza też w porządku – cienka i chrupiąca i bardzo duża jak na warszawskie standardy, dlatego mój facet był w jeszcze lepszym humorze niż maluch. Podsumowując… myślę, że dwie osoby spokojnie się najedzą.

Pepperoni Chili – pikantna ale nie ostra, za to Margherita idealnie nada się dla dzieci.

Do rachunku podawany jest kieliszek alkoholu na lepsze trawienie

U ośmiu strażaków bardzo miło spędziliśmy czas dlatego na pewno jeszcze tam wrócimy. Może nic nas nie powaliło na kolana ale obsługa zadbała o bardzo dobrą atmosferę a kucharze zrobili co do nich należało.

Po wizycie warto wybrać się na spacer do Parku Mirowskiego

Restuaracja Otto Pompieri

Adres: plac Bankowy 1, Warszawa

Strona web : http://ottopompieri.pl

Parking : okoliczne uliczki

Komunikacja miejska : przystanek Plac Bankowy

Related Posts

2 komentarze

Najbardziej zacieniony plac zabaw w Śródmieściu | All inclusive Family 1 października, 2019 - 1:08 pm

[…] Jeśli w trakcie zabawy zgłodniejecie, w zaledwie kilka minut dotrzecie na plac Bankowy, gdzie czeka na Was m.in restauracja Otto Pompieri  […]

Odpowiedz
Flaming & co, czyli klimaty Wschodniego Wybrzeża | All inclusive Family 23 października, 2019 - 4:38 pm

[…] przy kanapie znajdowała się jeszcze tylko jedna dziewczynka). Aż zatęskniłam za animatorką z Otto Pompieri, która z uporem maniaka walczyła o względy naszych synów,wymyślając im co chwilę nowe […]

Odpowiedz

Skomentuj

Boring Family - blog parentigowy, atrakcje dla dzieci