Kumin – prawdziwe smaki orientu na Mokotowie

przez Justyna
0 Komentarz

Chociaż koronawirus nadal może czaić się za każdym rogiem, staramy się żyć jak wcześniej. Powoli wprowadzamy dawne zwyczaje do nowej rzeczywistości i delikatnie je modyfikujemy.

Przez okres pandemii bardzo brakowało nam jedzenia na mieście. Wprawdzie odwiedzamy już restauracje, jednak w pierwszej kolejności wybieramy te z możliwością zajęcia stolika na zewnątrz. Na szczęście pora roku temu sprzyja. Zapraszam Was do przeczytania naszej relacji z wizyty w restauracji Kumin.

Kumin – restauracja

Restauracja Kumin działa dopiero czwarty rok, lecz zdążyła już zmienić dwa razy lokalizację ( najpierw przeniosła się z Wilanowa na Belwederską, potem z Belwederskiej  na Gagarina). Obecnie restauracja zajmuje dwupoziomowy lokal z ogródkiem.  Wystrój jest raczej skromny, króluje głównie biel i czerń. Minusem jest z pewnością duża ilość schodów. Musimy je pokonać chcąc się dostać do lokalu, na ogródek lub na dolne piętro, gdzie znajduje się toaleta z przewijakiem

Szefową kuchni ( i właścicielką) jest niezmiennie Agata Paszkowska, specjalistka od kuchni Bliskiego i Dalekiego Wschodu. To ona zbudowała markę i dba o jej jakość.

Kumin – ogródek

Restauracja posiada przytulny ogródek, który kontrastuje kolorystyką z jej wnętrzami. Paletowe meble nawiązują do wypoczynku. Punktem centralnym jest palma.

Kącik dla dzieci w Kuminie

Restaurację odwiedziliśmy po koniec maja. Jak widać, kącik dla dzieci tymczasowo został zlikwidowany. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości zostanie przywrócony.

Restauracja Kumin – menu

Chociaż wpadliśmy tylko na lunch, to już wiemy, że będziemy tam częściej. Do wyboru wersja mięsna lub wege – przetestowaliśmy obie. Dania pięknie się prezentowały, ale też świetnie smakowały. Pulepty z indyka w sosie pomidorowym z sambalem i harisą aromatyczne i pikantne (25zł).  Cukinia grillowana z serem feta (20zł) podkęcona lekko sambalem, cytryną i miętą świetnie się komponowała jako całość.

Zupy też wspaniałe – soczewicowo-pomidorowa  gęsta i delikatna ,  a chłodnik z ogórków orzeźwiający, lekko czosnkowy. Każda z nich kosztowała 5zł.

Do picia zaproponowano nam ajran (5zł). Wprawdzie nie jestem jego wielbicielką, to tutejszy wypiłam na raz 🙂

Menu lunchowe jest zmienne, dlatego warto śledzić fanpage lokalu na Facebook.

Oprócz lunchu zamówiliśmy jeszcze talerz przystawek (30zł), na który składały się hummus, muhammara, ezme, kuminowa marchewka,tabbouleh, marynowany bakłażan, mutabbal. Wszystkie przystawki zniknęły w mgnieniu oka.

 

Tutejsza kuchnia jest doskonała.Kolorowa, estetyczna, smaczna i aromatyczna. To gratka dla mięsożerców, którzy poszukują dobrej jagnięciny czy koziny. Zadowoleni będą również weganie i wegetarianie.

W dniu naszej wizyty lokal nie przyjmował płatności bezgotówkowych ze względu na awarię terminala. Miłym zaskoczeniem była możliwość zapłaty przelewem. Dzięki temu nie musieliśmy biegać po bankomatach albo całkowice rezygnować z obiadu.

Restauracja położona jest zaraz przy bramie wejściowej do Łazienek Królewskich, od strony ulicy Gagarina.

Przydatne informacje:

Adres: ul. Jurija Gagarina 33
00-753 Warszawa

Strona fb: https://www.facebook.com/KUMINrestauracja/

 

Related Posts

Skomentuj

Boring Family - blog parentigowy, atrakcje dla dzieci